Drogi Boże !
Nazywam się Katelyn Barker . Piszę ten list do Ciebie , ponieważ nie mam nikogo innego aby się mu wyżalić.Otóż moi rodzice nie za bardzo się mną interesują , więc pomyślałam że chociaż Ty jeden , będziesz na tyle miły i pomożesz mi wytrwać do końca.
Moi rodzice nie są zbyt bogaci .Tata pracuje na hali , a mama w sklepie monopolowym . Nie ma ich cały dzień i kawałek nocy . Codziennie na lodówce znajduję kartkę z napisem :
Katelyn ... pozmywaj naczynia , pościeraj kurze , poodkurzaj dom . Będę późno . Do zobaczenia wieczorem ( ? ) . Mama .
Moi rodzice nie są zbyt bogaci .Tata pracuje na hali , a mama w sklepie monopolowym . Nie ma ich cały dzień i kawałek nocy . Codziennie na lodówce znajduję kartkę z napisem :
Katelyn ... pozmywaj naczynia , pościeraj kurze , poodkurzaj dom . Będę późno . Do zobaczenia wieczorem ( ? ) . Mama .
Mam jeszcze nadzieje że kiedyś nadejdzie dzień , w którym zdołam się postawić rodzicom i powiem im NIE!
Chciałabym abyś mnie pocieszył , dał jakiś znak , że jest jeszcze na świecie - tym wielkim - świecie ktoś , kto jeszcze się mną interesuje . Chciałabym abyś pomógł mi w życiu .
Katelyn B.
P.S. Dziękuje Ci że jesteś .
***
I oto po policzkach Katelyn popłynęły malutkie , błyszczące się łezki . Otarła je bez uczucia i rzuciła się na łóżko , które było tak stare że Katelyn mogła się w nim schować ( chodzi o to że tak się zapadało pod ciężarem - nawet leciutkim ) . Ułożyła ręce tak by nie było widać jej twarzy . Łzy same płynęły , a w łóżku robiła się malutka kałuża , która po chwili ginęła . Żal w jej sercu był tak duży, tak mocny że nie dała rady dusić go w sobie. Postanowiła sobie poradzić tak jak zawsze sobie radziła, w takich to sytuacjach . Cichutko , na palcach podreptała do łazienki . Przekręciła gałkę w drzwiach po czym schowała się w pomieszczeniu nie większym niż 5 metrów kwadratowych . Schyliła się ocierając się jednocześnie o ścianę . Otworzyła szafkę znajdującą się pod umywalką i wyjęła z niej malutką kosmetyczkę . Przesunęła mały zameczek i ze środka wyjęła mały , błyszczący przedmiot . Srebrzył się w świetle lampki łazienkowej , a Katelyn robiła nim proste ruchy zaznaczając malutkie kreski na nadgarstku . Z tych malutkich kreseczek leciały malutkie kropelki krwi , które po chwili przerodziły się w rzekę . Krew ściekła jej po całej ręce, a ona rozkoszowała się jej widokiem .
Przecież i tak mi nikt nie pomoże , co mi szkodzi . Myślała za każdym razem gdy to robiła. Jednak nie spodziewała się , że tuż za rogiem czeka pomoc ....
Przecież i tak mi nikt nie pomoże , co mi szkodzi . Myślała za każdym razem gdy to robiła. Jednak nie spodziewała się , że tuż za rogiem czeka pomoc ....
Świetne <33
OdpowiedzUsuńDziękuje <333 Kocham *.*
UsuńPisz dalej! Nie mogę się doczekać kolejnej części. ;3
OdpowiedzUsuńZaczyna się bardzo ciekawie, ale (muszę to napisać) trochę źle czytało mi się o tym jak się cięła. 'malutkie kreseczki', 'malutkie kropelki krwi', według mnie to brzmi tak, jakbyś tłumaczyła to dziecku i dość hm. głupio się to czyta. :3 Taka tylko moja mała uwaga. Co do reszty powiem tyle: Czekam na więcej!. <3