niedziela, 13 października 2013

List 3

Drogi Boże !

Jak już zauważyłeś Kendall , James , Carlos i Logan to pierwsze osoby , które się do mnie odezwały . Oczywiście pierwsze jeżeli chodzi o szkołę . Jestem szczęśliwa z tego powodu , bo miło się rozmawia z kimś kto nie chce cię upokorzyć . 
Bardzo dziękuje Ci , że pozwoliłeś mi ich spotkać . W sumie to już wszystko co chciałam Ci napisać .
 

Katelyn

P.S. Jeszcze raz dziękuje . 

K: To co was w sumie , że tak powiem "pikło" żeby do mnie zagadać .?
L : Haha , a to ciekawe co nie .? Nic nas nie " pikło " po prostu jesteśmy tu nowi i chcielibyśmy kogoś poznać .
K : Ciekawi mnie jeszcze , skąd znałeś moje imię .
L : Zapytaliśmy się innych .
K : Naprawdę .?
C : Śmieszy cię to .?
K : Nie , przepraszam że spytałam . - powiedziała z ironią w głosie .
C : Wyszczekana jesteś .
K : Taką mnie wychowali , jak Ci nie pasuje to stąd idź .
C : Nie mam ochoty stąd iść.
L : Ej , przestańcie się kłócić . * szeptem do Katelyn * Wybacz mu . Jest wkurzony ... nie wiem dlaczego , lepiej nie pytaj .
K : No dobra chłopcy , miło mi się gadało lecz muszę iść do domu .
Ke : Może Cię odprowadzimy .?
K : To zależy wyłącznie od Was . * spojrzała znacząco na Carlosa , po czym szybko odwróciła wzrok *
Ke : To idziemy .
Katelyn z czterema  przystojnymi chłopcami przemierzała ulice miasta . Wszyscy ludzie oglądali się za nimi , a Katelyn czuła się nie dobrze . Rozmyślała dlaczego akurat ją Bóg wybrał , aby poznała tę czwórkę . Po kilku minutach podniosła głowę i odwróciła się w stronę chłopaków. Niestety ci nie zauważyli tego i Logan * idący z przodu * wpadł na nią przewracając się .
K : Hahahahaha .
L : Przepraszam .
K : Nic się nie stało . * śmiech * Niestety pragnę wam oznajmić , że oto jesteśmy przy moim domu .
Katelyn wstając z pomocą Logana nie zauważyła , że podczas upadku podwinął się jej rękaw . 
L : Katelyn  co Ci się stało w rekę .?
K : Nic . - wyrwała nadgarstek z uchwytu chłopaka odwracając przy tym twarz .
L : Ej , jak masz problemy to powiedz . Postaram się pomóc .
K : Logan , słuchaj . Pomimo, że znamy się kilka godzin to bardzo Cię lubię i chłopców też , ale nie mogę o  niektórych rzeczach mówić . Nie tutaj , nie teraz .
L : Rozumiem , ale pamiętaj, że zawsze możemy porozmawiać . Możesz na mnie liczyć . - Objął ją w pasie i przyciągnął do siebie . Katelyn odwzajemniła uścisk .
K : To ... do zobaczenia .
L : Papa .

* w pokoju Katelyn *

Katelyn zdjęła kurtkę i zobaczyła na podłodze mały papierek . Podniosła go i odwinęła .
* Możesz na mnie liczyć - 687-***-*** Logan xoxo*
Dziewczyna uśmiechnęła się i z tym wyrazem twarzy zamknęła oczy wtulając głowę w poduszkę . 

wtorek, 10 września 2013

List 2

Drogi Boże !


Nie chcę się za bardzo rozpisywać , lecz ... nie umiem już tak żyć . Nie mogę pojąć w tej mojej małej główce dlaczego ludzie mnie nie lubią , dlaczego nie chcą mnie znać . Proszę Cię pomóż mi zrozumieć to. Niestety i tak .... ach, nawet nie wiem co mam do Ciebie napisać . Wybacz mi moją głupotę , ale zostałam tak nauczona , zostałam nauczona czegoś czego żadne inne dziecko nie miało prawa się uczyć. Przepraszam Cię że odeszłam z tamtej krainy z której przybyłam 20 lat temu . Przepraszam.

Myślałam że jeszcze uda mi się przyzwyczaić do takiego życia. Że będę umiała być lepsza . Du*a . Nic nie wyszło . Jestem ... właśnie ... Kim ja jestem .?


Katelyn
 P.S. To pytanie nie oczekuje odpowiedzi . 

***

I tak oto Katelyn siedziała o godzinie piątej rano , zastanawiając się kim właściwie jest . Przerwała przemyślenia tylko na kilka sekund by spojrzeć na budzik w potrzebie sprawdzenia godziny . Było już pięć po piątej . Katelyn wstała z krzesła i podeszła do szafy z której wyciągnęła potrzebne rzeczy by się ubrać . Kilka minut później miała na sobie T-shirt z nadrukiem oraz wąskie jeansy .
Powoli spakowała książki do plecaka i ostrożnie podreptała do kuchni . Przechodząc przez próg zauważyła kartkę na lodówce : Dziś mam wolne :) Zobaczymy się jak skończysz lekcje .
Katelyn przewróciła oczami i obojętnie przeszła koło lodówki . Zaczęła przygotowywać śniadanie . W pewnym momencie przerwała czynność i odwróciła się w stronę okna. O szybę obijały się małe kamyki rzucane przez młodzież z jej szkoły . Po jej drobnych policzkach popłynęły iskrzące się łzy .
Dlaczego .? Zapytała się w duchu .
Po spakowaniu śniadania do plecaka Katelyn ruszyła do łazienki . Weszła i po kilku minutach wyszła już uczesana oraz umalowana. Spojrzała szybko na zegar wiszący w korytarzu .
6.30 .. muszę już wychodzić . Założyła buty i ruszyła w podróż .
W drodze do szkoły było tak jak zawsze. Czyli ... wszyscy wytykali ją palcami , popychali , wyśmiewali ją. Jednak ona nie dawała po sobie poznać że to ją boli ( w sercu ) . Zaszła do szkoły o za piętnaście siódma i od razu udała się do klasy . Usiadła w ostatniej ławce tak aby nikt niej nie zagadywał . Oczywiście byli tacy którzy specjalnie siadali z tyłu , ale nie żeby jej dokuczać tylko żeby spać , pisać sms'y lub po prostu gadać.
Katelyn siedziała przez bite 8 lekcji i nie zwracała uwagi na to co mówią do niej inni .
W końcu koniec lekcji . Teraz tylko "poważna" rozmowa z mamą . Uh ... 
Kiedy tylko Katelyn wyszła zaczęli za nią wołać . Krzyczeli swoją ulubioną rymowankę :
Katelyn , Katelyn
Nienawidzimy jej
Katelyn, Katelyn
Prosięciem małym jest 
W tłumie jednak usłyszała dotąd nieznany głos .
? : Zaczekaj ! Katelyn !
K: Co ? Kim ty jesteś .?
? : Jestem Logan * podaje rękę *
K: A co Ci się stało , że ze mną gadasz . Na pewno należysz do tych tam ...
L: Nie, przyjechałem tu z przyjaciółmi . Oto oni : Kendall , James i Carlos.
K:Hejka .



poniedziałek, 9 września 2013

Prolog ( list 1 )


Drogi Boże !

Nazywam się Katelyn Barker . Piszę ten list do Ciebie , ponieważ nie mam nikogo innego aby się mu wyżalić.Otóż moi rodzice nie za bardzo się mną interesują , więc pomyślałam że chociaż Ty jeden , będziesz na tyle miły i pomożesz mi wytrwać do końca.

Moi rodzice nie są zbyt bogaci .Tata pracuje na hali , a mama w sklepie monopolowym . Nie ma ich cały dzień i kawałek nocy . Codziennie na lodówce znajduję kartkę z napisem :

Katelyn ... pozmywaj naczynia , pościeraj kurze , poodkurzaj dom . Będę późno . Do zobaczenia wieczorem ( ? ) . Mama . 

Mam jeszcze nadzieje że kiedyś nadejdzie dzień , w którym zdołam się postawić rodzicom i powiem im NIE! 
Chciałabym abyś mnie pocieszył , dał jakiś znak , że jest jeszcze na świecie - tym wielkim -  świecie ktoś , kto jeszcze się mną interesuje . Chciałabym abyś pomógł mi w życiu .

                                                                                                                Katelyn B.

P.S. Dziękuje Ci że jesteś .
         
                                                                                ***

I oto po policzkach Katelyn popłynęły malutkie , błyszczące się łezki . Otarła je bez uczucia i rzuciła się na łóżko , które było tak stare że Katelyn mogła się w nim schować ( chodzi o to że tak się zapadało pod ciężarem - nawet leciutkim ) . Ułożyła ręce tak by nie było widać jej twarzy . Łzy same płynęły , a w łóżku robiła się malutka kałuża , która po chwili ginęła . Żal w jej sercu był tak duży, tak mocny że nie dała rady dusić go w sobie. Postanowiła sobie poradzić tak jak zawsze sobie radziła, w takich to sytuacjach . Cichutko , na palcach podreptała do łazienki . Przekręciła gałkę w drzwiach po czym schowała się w pomieszczeniu nie większym niż 5 metrów kwadratowych . Schyliła się ocierając się jednocześnie o ścianę . Otworzyła szafkę znajdującą się pod umywalką i wyjęła z niej malutką kosmetyczkę .  Przesunęła mały zameczek i ze środka wyjęła mały , błyszczący przedmiot . Srebrzył się w świetle lampki łazienkowej , a Katelyn robiła nim proste ruchy zaznaczając malutkie kreski na nadgarstku . Z tych malutkich kreseczek leciały malutkie kropelki krwi , które po chwili przerodziły się w rzekę . Krew ściekła jej po całej ręce, a ona rozkoszowała się jej widokiem .
Przecież i tak mi nikt nie pomoże , co mi szkodzi . Myślała za każdym razem gdy to robiła. Jednak nie spodziewała się , że tuż za rogiem czeka pomoc ....