Rano Katelyn obudziła się z tym samym wyrazem twarzy z jakim zasnęła . Usiadła na łóżku i chwyciła w telefon . Wpisała numer z kartki i zadzwoniła .
* rozmowa telefoniczna *
* rozmowa telefoniczna *
- Halo ?
- Logan ?
-Tak ,a kto pyta ?!
-Cześć tu Katelyn . Znalazłam kartke w kurtce , więc ... postanowiłam zadzwonić .Gniewasz się .?
- Nie no coś ty . Jak mógłbym się na Ciebie gniewać .
- Haha , no wiesz . Chyba Cię obudziłam .
- Tak , ale to nic . I tak miałem już wstawać . A może byśmy się spotkali ?
- Jasne ,czemu nie . Kiedy ?
-Dzisiaj masz czas ?
- Jasne .
- No to , hmm . O 17 .
- Okay , tylko gdzie ? O ,już wiem . W parku .
- Dobra . To widzimy się o 17 w parku . Do zobaczenia .
- Pa .
Więc tak jak się umówili o 17 w parku . Katelyn myślała jak się ubrać przecież dopiero 10 . Mam jeszcze dużo czasu - pomyślała. Podeszłą do szafy i wyciągnęła zwykły T-shirt oraz jeansy z podwiniętymi nogawkami .
- Mamo za ile wychodzisz do pracy ?
- Teraz Kat , a dlaczego ?
- Tak pytam - odpowiedziała dziewczyna idąc w strone matki .- Tak wiesz , po prostu .
Weszła do pomieszczenia zwanego kuchnią i już wyciągnęła ręke by otworzyć lodówkę gdy nagle ... zadzwonił telefon .
*rozmowa tel.*
- Tak , słucham ?
- Hej , tu ja Logan . Czy byśmy mogli przełożyć nasze spotkanie na 13 ? Chyba że masz plany.
Katelyn spojrzała na matkę , przecież ta kończyła przed 15 prace więc czemu nie.
- Tak jasne , nie mam żadnych planów .
- To super . Widzimy się o 13 w parku .Na razie .
- Pa.
Super , zostało mi mniej czasu .- pomyślała Kat robiąc nadętą minę .
- Coś się stało kochanie ?
- Nie nic mamo . Tylko spotykam się z Erin .
- Pozdrów ją .
-Dobrze. A teraz idź do pracy bo się spóźnisz .
- Dobra , dziękuje i do zobaczenia . Pa.
- Narka.
Katelyn zjadła śniadanie i chwyciła telefon . Napisała sms'a do przyjaciółki z którą rzekomo miała się spotkać .Oczywiście Erin zawsze ją kryła dlaczego teraz nie mogło tak być . Niczym więcej się nie przejmując usiadła na kanapie i włączyła telewizor .
[Sms - Loguś <3]
Gdzie jesteś ? Ja za chwilę będe <3 Do zoba <33
Matko boska już 12.50 . Muszę wychodzić - Krzyknęła Kat po czym w panice biegała po mieszkaniu szukając butów . Przekopała trzy szafy i jedną mniejszą szafkę w której ujrzała swoje białe Vansy . W pośpiechu założyła buty i wybiegła z domu . Oczywiście musiała się cofnąć , ponieważ zapomniała zakluczyć drzwi .
Dlaczego ja mam tak mało w głowie ?! - pomyślała i biegiem podążyła do parku.
_________________________________________________________________________________
Od autorki :
W tym rozdziale nie ma listu ponieważ ten i następny rozdział (5) są jakby jednym tylko , że podzielonym na dwie części . Nie chciałam pisać tu 'list 4 cz.1' ponieważ wg mnie to nie wygląda jakoś fajnie . Postanowiłam to rozłożyć w taki sposób jak jest :) Pozdrawiam i zapraszam do czytania <3