wtorek, 10 września 2013

List 2

Drogi Boże !


Nie chcę się za bardzo rozpisywać , lecz ... nie umiem już tak żyć . Nie mogę pojąć w tej mojej małej główce dlaczego ludzie mnie nie lubią , dlaczego nie chcą mnie znać . Proszę Cię pomóż mi zrozumieć to. Niestety i tak .... ach, nawet nie wiem co mam do Ciebie napisać . Wybacz mi moją głupotę , ale zostałam tak nauczona , zostałam nauczona czegoś czego żadne inne dziecko nie miało prawa się uczyć. Przepraszam Cię że odeszłam z tamtej krainy z której przybyłam 20 lat temu . Przepraszam.

Myślałam że jeszcze uda mi się przyzwyczaić do takiego życia. Że będę umiała być lepsza . Du*a . Nic nie wyszło . Jestem ... właśnie ... Kim ja jestem .?


Katelyn
 P.S. To pytanie nie oczekuje odpowiedzi . 

***

I tak oto Katelyn siedziała o godzinie piątej rano , zastanawiając się kim właściwie jest . Przerwała przemyślenia tylko na kilka sekund by spojrzeć na budzik w potrzebie sprawdzenia godziny . Było już pięć po piątej . Katelyn wstała z krzesła i podeszła do szafy z której wyciągnęła potrzebne rzeczy by się ubrać . Kilka minut później miała na sobie T-shirt z nadrukiem oraz wąskie jeansy .
Powoli spakowała książki do plecaka i ostrożnie podreptała do kuchni . Przechodząc przez próg zauważyła kartkę na lodówce : Dziś mam wolne :) Zobaczymy się jak skończysz lekcje .
Katelyn przewróciła oczami i obojętnie przeszła koło lodówki . Zaczęła przygotowywać śniadanie . W pewnym momencie przerwała czynność i odwróciła się w stronę okna. O szybę obijały się małe kamyki rzucane przez młodzież z jej szkoły . Po jej drobnych policzkach popłynęły iskrzące się łzy .
Dlaczego .? Zapytała się w duchu .
Po spakowaniu śniadania do plecaka Katelyn ruszyła do łazienki . Weszła i po kilku minutach wyszła już uczesana oraz umalowana. Spojrzała szybko na zegar wiszący w korytarzu .
6.30 .. muszę już wychodzić . Założyła buty i ruszyła w podróż .
W drodze do szkoły było tak jak zawsze. Czyli ... wszyscy wytykali ją palcami , popychali , wyśmiewali ją. Jednak ona nie dawała po sobie poznać że to ją boli ( w sercu ) . Zaszła do szkoły o za piętnaście siódma i od razu udała się do klasy . Usiadła w ostatniej ławce tak aby nikt niej nie zagadywał . Oczywiście byli tacy którzy specjalnie siadali z tyłu , ale nie żeby jej dokuczać tylko żeby spać , pisać sms'y lub po prostu gadać.
Katelyn siedziała przez bite 8 lekcji i nie zwracała uwagi na to co mówią do niej inni .
W końcu koniec lekcji . Teraz tylko "poważna" rozmowa z mamą . Uh ... 
Kiedy tylko Katelyn wyszła zaczęli za nią wołać . Krzyczeli swoją ulubioną rymowankę :
Katelyn , Katelyn
Nienawidzimy jej
Katelyn, Katelyn
Prosięciem małym jest 
W tłumie jednak usłyszała dotąd nieznany głos .
? : Zaczekaj ! Katelyn !
K: Co ? Kim ty jesteś .?
? : Jestem Logan * podaje rękę *
K: A co Ci się stało , że ze mną gadasz . Na pewno należysz do tych tam ...
L: Nie, przyjechałem tu z przyjaciółmi . Oto oni : Kendall , James i Carlos.
K:Hejka .



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz